Anyżki

Anyżki pojawiają się u nas na święta Bożego Narodzenia już od kilku lat. I choć robię je co roku, mam wrażenie, że za każdym razem wychodzą mi inaczej 😉 Niemniej jednak uwielbiam je.

To jedne z tych ciasteczek, które, podobnie jak pierniczki czy ule, muszę zrobić obowiązkowo, i które szykuję tylko ten jeden raz do roku.

Pieczone troszkę krócej są chrupiące z zewnątrz z mięciutkim środkiem. Te potrzymane minutkę, dwie dłużej, wychodzą całe chrupiące, za to z idealną otoczką, czyli teoretycznie takie, jakie finalnie być powinny 😉

Sami zadecydujcie do których jest Wam bardziej po drodze 🙂

Z poniższych składników wychodzą dwie blaszki anyżków.

  • 150 g cukru pudru
  • 1 op. cukru wanilinowego
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • 170 g mąki
  • 1 łyżeczka mielonych nasion anyżu

Do szklanej lub metalowej miski wbijamy jajka, dodajemy cukier puder, cukier wanilinowy oraz sól. Ubijamy w kąpieli wodnej do czasu, aż masa stanie się jasna i puszysta i wyraźnie zwiększy swoją objętość (około 10 minut) *

Gotową masę zdejmujemy z naczynia z wodą i dalej miksujemy, aż lekko ostygnie. Następnie dodajemy przesianą mąkę oraz anyż, delikatnie mieszamy do połączenia.

Masę przekładamy do rękawa cukierniczego.

Wyciskamy okrągłe ciasteczka na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Pozostawiamy na około 6-12 godzin w temperaturze pokojowej, do wysuszenia.

Po tym czasie ciasteczka pieczemy przez około 15-17 minut w piekarniku nagrzanym do 140 stopni.

* RADY: Garnek wypełniamy mniej więcej 1/3 objętości wody. Doprowadzamy do wrzenia, po czym moc palnika zmniejszamy prawie do minimum (u mnie 2,5 na 9 stopniowej skali). Na garnek kładziemy miskę z jajkami i cukrami i miksujemy na najmniejszej mocy miksera. Stopniowo jajka będą się ogrzewać i ubijać, a tym samym zwiększać swoją objętość. Miksujemy do czasu, aż na masie jajecznej widoczny będzie ślad po piórach miksera.