Polędwiczki wieprzowe z sosem śmietanowo-musztardowym

Lubię polędwiczkę za jej smak i szybkość przygotowania.

W zasadzie oprócz soli i pieprzu nie potrzebuje ona żadnych dodatków. Moje dziecko uwielbia ją w takiej właśnie najprostszej postaci.

Dla urozmaicenia można podać ją np z sosem śmietanowo-musztardowym. Do jego wykonania koniecznie użyjcie musztardy miodowej – z inną nie wychodzi już tak dobry.

  • 1 polędwiczka wieprzowa
  • sól, pieprz
  • olej/masło

Sos:

  • 1 szkl. słodkiej śmietany 18% lub 30%
  • 1 łyżka musztardy miodowej
  • 1 łyżka musztardy starofrancuskiej
  • pieprz

Umyte i osuszone ręcznikiem papierowym mięso oczyszczamy z białych błonek. Kroimy na plastry o grubości około 2cm. Każdy kawałek lekko spłaszczamy dłonią. Doprawiamy solą oraz pieprzem.

Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju oraz masła. Polędwiczki smażymy na rozgrzanym tłuszczu po około 1,5-2 minuty z każdej strony. Odstawiamy z patelni, trzymamy w cieple.

Śmietankę podgrzewamy. Dodajemy obie musztardy oraz doprawiamy do smaku pieprzem. Podgrzewamy całość, ale nie gotujemy.

Polędwiczki podajemy polane sosem.

Źródło

13 myśli do „Polędwiczki wieprzowe z sosem śmietanowo-musztardowym”

      1. Tato nie kupuje mięsa, wiec to raczej nie to. Nie zna się i nei siedzi w kuchni a ja jako dziecko usłyszałam w programie kulinarnym i zapamiętałam. Nawet bawiłam sie w takie programy xD

        1. No tak, czasem w sklepie jest schemat z rozbiciem na poszczególne części świniaka, ale jak nie kupuje, to pewnie nie zwracał na to uwagi;) A zabawa w programy kulinarne… fajnie:) Ja się bawiłam w sklep 😉

          1. Mój Tato nawet na to by nie patrzył. Kiedyś z Dziadkiem jak robił kiełbase to…. sama wiesz i myśli, że się na 😉
            Ja też bawiłam się w sklep, i w szkołę, bibliotekę, księgarnię… nawet dziennik z zeszytu zrobiłam, tylko klasa była jednoosobowa (ale wczoraj w wiadomościach oglądałam, że gdzieś powstała klasa z czwórką uczniów w tym tylko jednym chłopcem) 😉

          2. Z jednej strony spoko, bo nauczyciel więcej uwagi będzie w stanie wszystkim dzieciom poświęcić, z drugiej strony lekki żal – w grupie raźniej, większe szanse na przyjaźnie (bo wiadomo, że nie każdy z każdym się dogada), weselej jak się na szkolne wycieczki jeździ… sama nie wiem co bym myślała, gdyby moje dziecko do tak małej klasy miało uczęszczać;)

          3. I własnie tego braku integracji obawiają się nauczyciele. Dodatkowo nie ma jak organozować przedstawień klasowych bądź też zawodów ale moze jeszcze coś się zmieni 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.