Deser „Niebo”

Macie dzieci? Pewnie większość osób, które odpowiedziały twierdząco, przyznają rację, że dzieci lubią jeść dania, które imitują inne rzeczy;)

Dobrym przykładem na to okazały się u nas galaretkowe arbuzy (przepis – KLIK) oraz deser, który dzisiaj Wam prezentuję.

Deser Niebo, to tak na prawdę banalne połączenie galaretki oraz masy na bazie ubitej kremówki i serka mascarpone. Wszystko sprowadza się jedynie do kolorów (niebieska galaretka) i kształtów (chmurki z masy).

Dzieci je uwielbiają:)

Na poparcie swych słów mogę dodać tyle, że wierzch deseru planowałam przyozdobić również pokruszonymi bezikami, ale nie zdążyłam;) „Sesja zdjęciowa” również musiała odbyć się w ekspresowym tempie i deser nawet nie miał szans odpowiednio stężeć;) Tak bardzo chciał być zjedzony „tu i teraz”;)

  • 1 galaretka niebieska
  • 1 galaretka szafirowa
  • 2/3 szkl. kremówki
  • 4 łyżki „z górką” mascarpone
  • 1-2 łyżki cukru pudru do smaku

 

Każdą galaretkę rozpuszczamy w 1 szklance gorącej wody. Ostawiamy do stężenia.

Gdy galaretka zaczyna tężeć, ubijamy na sztywno schłodzoną kremówkę razem z mascarpone oraz cukrem pudrem do smaku. Krem przekładamy do rękawa cukierniczego.

Do pucharka wykładamy naprzemiennie galaretkę niebieską i szafirową. Z pomocą rękawa wyciskamy na ściankach pucharka/szklanki białe obłoczki. Przestrzenie pomiędzy nimi wypełniamy galaretką. Postępujemy aż do wyczerpania składników.

Schładzamy.

17 myśli do „Deser „Niebo””

  1. Jestem jedną z tych osób które zaprzeczą xD
    Tak naprawdę to nie ma znaczenia bo taki deser można przygotować samemu sobie – wszakże w każdym z nas jest coś z dziecka, dziecko głęboko ukryte 🙂
    A zdjęcia cudne (mam nadzieję, ze nie narzekasz). Te desery świecą 🙂

    1. Może i dzieci jeszcze nie masz, ale pewnie mogłaś zaobserwować co lubi Twoja siostrzenica;)
      Dziękuję:) Światło było ostre i faktycznie mocno odbija się w galaretce;)
      A dziecko w nas niech zostanie jak najdłużej;)

      1. Ona chyba jeszcze za mała, zresztą sama nie wiem. Nawet nie wiem, czy rodzice daja jej tego typu łakocie. Wiem, że czasem kupują jej Lubisie, bo lubi. I kruche ciasteczka a najbardziej to „czekoladkę” xD
        Niech zostanie 😉

        1. Nie wiem w jakim jest wieku, ale skoro radzi sobie z Lubisiami,to i z galaretką nie powinna mieć problemu;)
          Powinno;)

          1. Dlaczego? Jak byliśmy kiedyś zmuszeni iść z Małym do gastrologa, to dostaliśmy listę co powinien jeść, a czego nie. Galaretki były po tej „dobrej” stronie;)

          2. Wiesz jak to młodzi rodzice – naczytają się mamusiek na forum, coś sobie w głowie uroją i mają swoje „widzi mi sie” …. ;P

          3. hehe też tak na początku miałam, potem odpuściłam, zaczęłam ufać sobie, obserwować malucha i …. to było najlepsze co mogłam zrobić;)

          4. Oni powoli też ale nadal mają swoje 😛
            Nie rozumiem jednego. Po co pytają mnie lub Mamę o radę skoro i tak nie słuchają… przynajmniej na początku, bo potem tak zrobią i rzekomo sami do tego doszli 😛

          5. To wymaga od Was wiele cierpliwości i zrozumienia – bo domyślam się jak musicie się czuć, gdy po czasie wychodzi, że sami doszli do tego, co Wy wcześniej sugerowałyście;)
            Myślę, że najtrudniej jest, gdy dziecko jest bardzo małe – takie „niedoświadczenie rodzicielskie” bywa trochę stresujące, ale potem chyba automatycznie wrzuca się na luz (choć nie powiem, że u mnie luz totalny, ale „problemy” innego typu: „nie podchodź do tego kota, bo jest „dziki”, może cię podrapać”, „uważaj, bo pod tymi krzakami mogą być kleszcze”:P eh, ciężkie czasy dla dzieciaków;) nas tak rodzice nie pilnowali i luz był zdecydowanie większy;)

          6. Szczerze? Z Mamą śmiejemy się z tego. Mamy płakać? Jeszcze wiele człowiek łez przeleje by płakać z takiego powodu 😉
            Kiedy ma się dziecko trzeba mieć oczy dookoła głowy – chwila nieuwagi i może dojść do tragedii albo do sytuacji, które z perspektywy czasu mogą wydać się zabawne. Grunt to równowaga 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.