Krem pomidorowy z „makaronem” ze szpinakowego naleśnika

Oceniając tę zupę będę bardzo nieobiektywna – ja ją po prostu uwielbiam:)

Nie jest to taka typowa pomidorówka jaką najczęściej robi się w poniedziałek, na „poniedzielnym” rosole (dodając do niego koncentrat pomidorowy), tylko gęsta i mocno pomidorowa zupa-krem przygotowana na bazie pomidorów z puszki.

Jadłam kiedyś podobną zupę w jednej z moich ulubionych restauracji (nie, nie chodzimy tam często, a jedynie od wielkiego dzwonu, ale zawsze czymś pysznym się zainspirujemy). Zupa podana była z bazyliowym naleśnikiem i tak postanowiłam ją podać – z tą różnicą, że naleśnik jest szpinakowy:)

Całość bardzo przypadła mi do gustu i nie tylko mi, mąż również kilka razy brał dokładkę, w efekcie czego do wieczora garnek po zupie był puściutki;)

Pamiętajcie, że pomidory lubią cukier, więc nie bójcie się go dodać do zupy, zwłaszcza jeśli wyda Wam się zbyt kwaśna. Dodatkowo papryka również fajnie podkręca smak, nie wspominając już o bazylii, która z pomidorami tworzy doskonały duet.

Gęstość zupy możecie dowolnie dobierać wg własnych upodobań – ja lubię dość gęste. Pod spodem na talerzu są naleśniki pokrojone w paseczki, ale zupa dość dokładnie je przykryła. Taki naleśnikowy makaron stanowi do zupy świetny i niebanalny dodatek i polecam Wam właśnie takie rozwiązanie.

Zupa:

  • 3 puszki pomidorów krojonych
  • kilka-kilkanaście listków świeżej bazylii
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 250 ml bulionu
  • słodka i ostra papryka mielona
  • sól, pieprz, cukier

Naleśniki (około 9 sztuk):

  • 1 szkl. mleka
  • 1 szkl. gazowanej wody
  • 3 duże jajka
  • 1,5 szkl. mąki pszennej
  • 80 g świeżego szpinaku „baby”
  • 1 łyżka oleju
  • szczypta soli

Zaczynamy od przygotowania ciasta na naleśniki. Do rozdrabniacza lub blendera kielichowego wkładamy oczyszczony szpinak oraz wlewamy mleko. Całość miksujemy tak długo, aż otrzymamy gładką, zieloną masę. Wówczas dodajemy wodę gazowaną, mąkę, jajka oraz sól i odrobinę oleju. Całość ponownie miksujemy, do połączenia.

Ciasto naleśnikowe odstawiamy na około 20-30 minut. Po tym czasie smażymy cienkie naleśniki (jeśli naleśniki zbyt mocno się przypiekają, należy zmniejszyć temperaturę; naleśniki powinny być zielone i jedynie lekko przyzłocone).

Usmażone naleśniki studzimy. Kilka z nich przekładamy na deskę do krojenia i kroimy na cienkie, niezbyt długie paseczki. Pozostałe naleśniki można odłożyć i zjeść np na kolację. Świetnie smakują z powidłami śliwkowymi.

 

Do garnka o grubym dnie wlewamy pomidory wraz z zalewą. Dodajemy umyte liście bazylii i całość miksujemy za pomocą blendera. Stawiamy na palniku i gotujemy na średnim ogniu aż do zgęstnienia.

Cebulę drobno siekamy. W rondelku lub na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju i smażymy cebulę. Gdy cebula się zeszkli dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Następnie dodajemy mąkę i energicznie mieszając, smażymy jeszcze przez około 2-3 minuty. Całość zalewamy gorącym bulionem, mieszamy do połączenia. Przygotowaną „zasmażkę” dodajemy do pomidorów, mieszamy trzepaczką do połączenia. Całość ponownie miksujemy. Doprawiamy do smaku słodką i ostrą papryką, solą, pieprzem oraz cukrem.

Zupę podajemy z naleśnikowym „makaronem”.

 

Przepis na naleśniki z bloga Moje Wypieki

16 myśli do „Krem pomidorowy z „makaronem” ze szpinakowego naleśnika”

  1. Widzę, ze wizyty w restauracjach są dla Ciebie inspiracją do Tworzenia w kuchni, odtwarzania smaków a także wymyślania nowych 😉 Bardzo fajnie. Taka pomidorówka to z pewnością ciekawy pomysł na zupę pomidorową – taką jak wspomniałaś „inną” ale smaczną. Podoba mi się też pomysł na makaron z naleśnika 😉

    1. Tu akurat nie mój przepis, ale…. szukałam, próbowałam innych, aż znalazłam taki, który okazał się bardzo zbliżony smakiem do tamtego, restauracyjnego:) A na takie naleśniki już od dawna miałam chęć, ale zawsze jakoś było mi z nimi nie po drodze:P Wyszły świetne (z powidłami śliwkowymi mmmmm pycha!);)

      1. Nic nie dodałaś od siebie? Niczego nie zmieniłaś? 🙂
        Chętnie przetestuje naleśniki…. pokombinuje z wersja wegańską 😉 Wyglądają bardzo smacznie 🙂

        1. Nie no, czasami coś tam od siebie dołożę lub coś odejmę;) Naleśniki za to w niezmienionej wersji dzięki czemu mogę śmiało zachwalać – pyyyyszne:)

          1. Wtedy przepis po części jest również Twój 🙂
            Bardzo lubię szpinak 😀 Wierzę na słowo 😀

          2. Tak na prawdę dla mnie nie ma to totalnie żadnego znaczenia kto przepis wymyślił… no bo sama powiedz, co to zmienia;)

  2. Bardzo fajny pomysl. Dodawalam juz nalesniki do zupy, ale nie pomyslalam o pomidorowce. Pycha! Musze koniecznie zrobic. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.