Wafle z mlekiem w proszku

Wafle te zauroczyły mnie od pierwszego kęsa. Od samego początku byłam do nich wprawdzie pozytywnie nastawiona, gdyż uwielbiam blok czekoladowy, z którym dostrzegłam pewne podobieństwa i faktycznie nie zawiodłam się. Od czasu, gdy przygotowałam je po raz pierwszy, zawsze z chęcią do nich wracam.

Wychodzą wspaniałe:) mięciutkie i delikatne, z wyczuwalną nutą mleka w proszku oraz orzechów.

Ja wafle przygotowałam i  z wykorzystaniem gorzkiej (wówczas nie zrobiłam zdjęcia) i mlecznej czekolady. Zdradzę Wam, że wersja z gorzką czekoladą bardziej  przypadła mi do gustu zarówno smakowo, jak i wizualnie (masa wychodzi ciemniejsza) i taką wersję polecam Wam:)

  • 250 g masła
  • 3/4 szklanki mleka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3 szklanki mleka w proszku, pełnego
  • 50 g gorzkiej czekolady (dałam mleczną)
  • ok. 1/2 szklanki zmielonych orzechów (u  mnie włoskie)
  • ok. 1/2 szklanki zmielonych herbatników
  • 2 wafle

Do większego rondelka o grubym dnie wkładamy masło, mleko i cukier. Podgrzewamy na niewielkim ogniu do połączenia się składników. Nie gotujemy.

Gdy masło się roztopi, a cukier rozpuści, zdejmujemy rondelek z palnika i dodajemy połamaną na kawałki czekoladę, mieszamy aż się roztopi. Odkładamy do przestudzenia

Do zimnej masy dodajemy w kilku partiach mleko w proszku, za każdym razem dobrze mieszając. Na koniec wsypujemy zmielone orzechy oraz herbatniki i mieszamy do połączenia.

Przygotowaną masę wykładamy na wafel zostawiając około 1 cm wolnej przestrzeni od krawędzi. Wyrównujemy i przykrywamy drugim waflem. Całość owijamy folią aluminiową i wkładamy do lodówki (najlepiej na całą noc).

Źródło

13 przemyśleń nt. „Wafle z mlekiem w proszku”

    1. Inaczej nie byłoby frajdy;) a poważnie wg mnie jest idealnie:) ciasteczka mają gdzieś ze 2-2,5 cm:) Może perspektywę zaburzają kubeczki – one są takie malusie, więc może dlatego;)

        1. Gorzka jest zdecydowanie lepsza i zaznaczyłam to w przepisie. Jak robilam, akurat nie miałam. Za to mlecznej zawsze mam zapas do polewy;) spróbowałam obu wersji i będę wiedzieć na przyszłość – jak mi braknie gorzkiej, albo ruszam tyłek do sklepu, albo robię innym razem;)

          1. Tak, tak wiem, że zaznaczyłaś (przeczytałam) i dlatego napisałam „właśnie gorzką czekoladę” 🙂 Jednak wszystko zależy od tego kto co lubi – zarówno na mleczną jak i na gorzką znajdą się amatorzy w szczególności w połączeniu z orzechami xD Orzechy dodają smaku i aromatu 😉
            U mnie w domu moja Mama zawsze sama robiła polewę do ciasta – chyba tylko trzy razy robiłyśmy z czekolady ale to również gorzkiej… jednak to nie to samo – każdy woli domową ;P
            Jest jeszcze inna opcja 😉 A nie można by dodać mleczną czekoladę i trochę kakao aby podbić goryczkę, którą posiada gorzka czekolada? 🙂 Nie da rady, czy masa wyjdzie za gęsta? 🙂

          2. Moja Mama, gdy piekła, też zawsze robiła polewę sama. Ja robię do niektórych ciast taką z dodatkiem kwaśnej śmietany i z żelatyną, ale ona jest dosyć specyficzna i nie wszędzie moim zdaniem pasuje. Polewę z przepisu mojej Mamy robiłam lata temu, może ze 3 razy w życiu i za każdym razem leciały bluzgi, bo sobie z nią poradzić nie mogłam;) tak więc teraz najczęściej działam z czekoladą:) a co do dodatku kakaa, nie pomyślałam o tym… zawsze to jakaś opcja jest.

          3. Moja babcia kiedyś coś wspominała, ze czasem do polewy dodaje galaretkę bo wówczas jest szklista 🙂
            NIe mogłaś sobie poradzić? Aż tak skomplikowany przepis? xD
            Kakao w szafce musi być 😀 Można spróbować z kakao 🙂

          4. hehe skądże! przepis prosty, tradycyjny;) to ja taka sierota jestem, że mi wtedy zastygnąć nie chciała:) zraziłam się i od tamtego czasu (a było to chyba z 10 lat temu) nawet na takie polewy nie patrzę – no, oprócz tej wspomnianej powyżej:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.