Kubeczki brownie z toffifee

Fantastyczne czekoladowe muffiny.

Pyszne i wilgotne.

Wzbogacone o dodatek pralinek toffifee, które pod wpływem ciepła z babeczek, przyjemnie się roztapiają. Ale i bez nich z pewnością wyjdą pyszne. Jak dla mnie najlepsze jeszcze lekko ciepłe;)

Przepis z niezastąpionych Moich Wypieków.

Czytaj dalej Kubeczki brownie z toffifee

Kawowe eklery

Oj, co to była za zachcianka! Dzień wcześniej naszła mnie chęć na eklery… nadmienić muszę, że nie jadłam ich już dobrych kilka lat, nigdzie ich ostatnio nie widziałam i doprawdy nie wiem skąd pomysł właśnie na nie, no ale… zachciało mi się eklerów;)

Oczywiście tego dnia skończyło się na gadaniu i krótkim tylko przewertowaniu książek kucharskich… tak tylko, z ciekawości, by zobaczyć jak też się je robi;) I pewnie temat ucichnąłby na dobre, gdyby nie to, że następnego dnia moje dziecię marudziło o coś dobrego – jakiś deserek. Spojrzałam na przepis, który dzień wcześniej namierzyłam i  doszłam do wniosku, że mam wszystkie składniki w domu i nic nie stoi na przeszkodzie, by je zrobić. Zamieniłam tylko kawę rozpuszczalną na zbożową, by mój Maluch też mógł je zjeść (w końcu robiłam je pod pretekstem, że będą dla niego;)).

I wiecie… wyszły pyszne:)

Czytaj dalej Kawowe eklery

Czekoladowo-kawowy krem serowy

Lubicie desery? Ja co jakiś czas staram się zrobić domownikom niespodziankę w postaci różnego rodzaju deserów. Z podanych poniżej proporcji otrzymacie 3 duże, bądź 4 małe pucharki pysznego serowo-czekoladowo-kawowego kremu, przełożonego warstwą ciasteczkową. Ja wykorzystałam krótkie rurki waflowe w gorzkiej polewie czekoladowej – pasowały idealnie:)

Czytaj dalej Czekoladowo-kawowy krem serowy

Deser „Ziemia z robakami”

Deser przygotowałam na „zamówienie” mojego dziecka. Synka skusiła przede wszystkim forma podania i żelkowe robaki;)

Podczas przygotowywania deseru miałam lekkie obawy czy ten, bądź co bądź niezbyt słodki deser, mu zasmakuje;) Na szczęście był zachwycony i nie dość, że zjadł dwie porcje, to od razu pytał o powtórkę;)

 

Czytaj dalej Deser „Ziemia z robakami”

Serniczek na zimno

Nie wyobrażam sobie weekendu bez ciasta. Nie tak, że muszę je zjeść, ja je po prostu muszę zrobić – uzależnienie jakieś chyba;)

Tym razem przygotowałam mocno alkoholowe ciasto, którego nie mogłoby zjeść moje dziecko (przepis pojawi się jeszcze na blogu). Widziałam jego smutną minę na tę wieść, więc postanowiłam przygotować coś specjalnie dla niego – deserek z mlekiem zagęszczonym i galaretką, bo w końcu wszystkie dzieci lubią galaretkę jak i słodkie mleko wyjadane prosto z tubki;)

Ten serniczek choć pyszny, jest też niemiłosiernie słodki. Gdy zaczęłam go przygotowywać, myślałam, że sok z cytryny trochę tę słodycz zniweluje, ale moja cytryna była chyba zbyt mała lub za mało soczysta;) Być może gdyby wykorzystać gęsty jogurt naturalny zamiast słodkich serków homogenizowanych byłoby ciut lepiej? To oczywiście tylko moje zdanie i jeśli miałabym być tak do końca szczera, to po czasie zdanie zmieniłam – w sensie, że nie zmieniłabym tutaj nic. Dla Synka deserek za słodki nie był, no ale HELLO, on je mleko prosto z tubki;) Mojemu Mężowi warstwa biała również najbardziej przypadła do gustu i wcale nie wydała się zbyt słodka (dla niego WOW! coś pysznego i coś całkowicie innego).

Co do samego deseru jeszcze… przygotowałam go w misce o pojemności 2,5 l. Niby fajnie się w takiej formie prezentuje, ale jest też dość problematyczny do krojenia – trzeba kroić większe kawałki, bo jednak warstwa galaretki trochę przeciąża całość – serniczek sam się „kładzie” na talerz. Jeśli to dla Was nie problem, spróbujcie, bo mimo wszystko to świetny deser.

Czytaj dalej Serniczek na zimno

Galaretka limonkowa z kokosową pianką

Galaretka przygotowana na bazie wody z cukrem oraz soku z limonki i cytryny. Słodko-kwaśna. Bardzo przyjemna. Bardzo orzeźwiająca.

Dopełnienie stanowiła słodka kokosowa pianka.

Na prawdę z przyjemnością powtórzę jeszcze kiedyś ten deser.

Czytaj dalej Galaretka limonkowa z kokosową pianką

Pralinki z masła orzechowego

Początkowo sądziłam, że wpis ten nie ukaże się na blogu, gdyż mnie te pralinki nie zachwyciły. Oderwać natomiast nie mogły się od nich moje chłopaki. Z tego też powodu przepis jednak trafia na blog – z pewnością kiedyś zażyczą sobie powtórkę;)

Mąż skomentował te pralinki w ten sposób: ” to jest takie coś, że ręka sama sięga po kolejny kawałek. Jesz, a już myślisz żeby wziąć następny”:)

Ja, jak pisałam na wstępie, tego zachwytu nie podzielam, ale prawda jest też taka, że za samym masłem orzechowym nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam. Co natomiast mogę powiedzieć o samych pralinkach, to to, że rozpływają się na języku –  i to dosłowne stwierdzenie;) Nie trzeba się w nie wgryzać, ale na szczęście formę trzymają;)

Jeśli lubicie mało orzechowe, spróbujcie.

Czytaj dalej Pralinki z masła orzechowego