Keks mandarynkowy

To miał być wypiek na szybko do popołudniowej herbaty. Nawet nie przypuszczałam, że ciasto to wyjdzie tak przyjemnie wilgotne i tak długo zachowa świeżość.

Co bym jednak w przyszłości zmieniła? Podmieniłabym mandarynki na brzoskwinie;) Jakoś mi się mimo wszystko mandarynki straciły w tym keksie – niby były, niby nadawały smaku i wilgotności, ale… jakby ciut za mało;)

  • 4 jajka
  • 150 g cukru pudru
  • 150 g gęstej, kwaśnej śmietany 18% (w temp. pokojowej)
  • 150 ml oleju
  • 280 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 puszki mandarynek
  • ok. 50 ml syropu z mandarynek (z puszki)

 

Mandarynki osączamy na sicie, pozostawiamy do ocieknięcia (niewielką ilość syropu odkładamy).

Żółtka miksujemy z cukrem pudrem na jasną, puszystą masę. Nie przerywając miksowania dodajemy kwaśną śmietanę oraz olej. Obroty miksera nieco zmniejszamy i stopniowo (w kilku partiach) dodajemy mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Następnie dodajemy osączone mandarynki wraz z niewielką ilością syropu z puszki. Na końcu, delikatnie mieszając szpatułką, dodajemy ubitą na sztywno pianę z białek.

Ciasto przelewamy do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170-180 stopni na około 50-60 minut (lub dłużej, do tzw suchego patyczka).

 

Uwagi: Mandarynki otoczyłam w 1-2 łyżkach kaszy manny

Musiałam piec o około 15-20 minut dłużej.

22 myśli do „Keks mandarynkowy”

  1. A może by tak zamiast mandarynek z puszki wykorzystać te świeże? Powiem na swoim przykładzie i na przykładzie sernika. Sernik z brzoskwiniami to dla mnie „zło wcielone” tak jak jak z rodzynkami. Wszyscy dodają te z puszki. Kiedyś musiałam wykorzystać brzoskwinie i upiekłam mini serniczek (z mniejszej porcji twarogu niż zwykle) ze świeżymi brzoskwiniami. Nadal nie mogę powiedzieć, ze lubię sernik z takimi dodatkami ale nie mogę też powiedzieć, że musiałam wydłubywać te brzoskwinie – na prawdę smakowały lepiej jak i całe ciasto. Może w przypadku tego keksu byłoby inaczej i gdyby tak dodać jeszcze kawałki gorzkiej czekoldy 🙂

    1. Ale on wyszedł smaczny;) tylko jak ktoś spodziewa się dużych kawałków owoców, to jedynie uprzedzam (chodzi o oczekiwania;)), że one się troszkę w tym keksie tracą i tyle;)
      Jeśli chodzi o mnie, to ja nie mogę jeść świeżych pomarańczy czy mandarynek. Wiem, że ciasto jest jeszcze pieczone, ale i tak wolałabym nie ryzykować i mandarynki zawsze wybieram te z puszki – no chyba, że daję świeże, ale wtedy ja tego już zjeść nie mogę;) Co do brzoskwiń, to ja akurat nie mam problemu z tymi z puszki. Ze świeżymi również jest loteria, bo trzeba trafić na dojrzałe, no i nie jest to też produkt całoroczny. Mimo wszystko fajnie jest spełnić słodką zachciankę wtedy, gdy się ma na coś słodkiego ochotę;)
      Za to w sezonie, jak ktoś ma dostęp do dobrych brzoskwiń, lub chce wykorzystać świeże mandarynki (tylko radzę je wówczas i tak obrać z osłonek) to jak najbardziej:)

    2. Nie pomyślałam, ze wyszedł nie smaczny – bardziej chodziło mi o same owoce… może ze świeżymi wyszłoby „lepiej” 😉
      Jednak rozumiem dlaczego nie wybierasz owoców świeżych…. lepiej nie ryzokować. Ale jak to jest z wiśniami? Takich rownież nie możesz dodać do ciasta? jest jakaś różnica między świeżymi a mrożonymi? W zasadzie to takie same wiśnie tylko jedne są zamrożone a potem je się rozmraża 🙂
      Z brzoskwiniami masz racje – czasem wydaje sie dojrzała a w środku niespodzianka… brązowa jakby od pleśni ;/ Podobnie jest z kiwi… ze świeżymi owocami to loteria 😉

      1. Być może faktycznie wyszłoby lepiej;) Ja już tego nie sprawdzę, bo świeże cytrusy mnie uczulają. Co ciekawe mandarynki z puszki mogę jeść, podobnie jak mogę pić sok pomarańczowy z kartonika;) Kiedyś myślałam, że to może chodzi o te opryski, ale nawet jak owoc jest sparzony i obrany np przez mojego męża źle się to dla mnie kończy;)
        Co do wiśni to nie ma problemu, może jedynie z dostępnością do nich – my nie mamy na ogrodzie, a kupić mi łatwiej mrożone niż świeże;)
        Co do kiwi i brzoskwiń to jak się trafią takie w punkt to jest super. Gorzej z takimi niedojrzałymi lub przejrzałymi. Ja pamiętam jak chciałam kiedyś mango kupić, w każdym sklepie były twarde. W końcu mąż gdzieś mi znalazł fajne i ładne, ale po rozkrojeniu okazało się, że w środku było zepsute. Nastawiłam się na jakąś sałatkę, miałam pozostałe składniki i… chyba koniec końców wykorzystałam to z puszki (nie było najlepsze, ale przynajmniej było;))

        1. Chyba tutaj chodzi o to, że z puszki są w jakiś sposób „przetworzone”. Kiedys lekarka powiedziała, że nie powinnam jeść jajek bo mam wysoki cholesterol (teraz jest w normie) ale w wypiekach już mogę zjeść, bo mi nie zaszkodzi… chociaż z tymi jajkami i cholesterolem to sama wiesz jak jest :)Według mnie to chodzi o formę tej mandarynki – po prostu nie możesz świeżych cytrusów 🙂
          Tak jak mówiłam… prawdziwa loteria. Czasem kupujesz kiwi w koszyku, Jedne są dojrzałe a inne nie. Człowiek myśli że jak poleżą do dojrzeja a one gniją a dojrzeć nie chcą:P

          1. No właśnie – jajka i cholesterol…. koleżanka z pracy zawsze dbała o to co je (nigdy nie dojadała do syta, nie je dużo mięsa, nie je tłusto, stara się jeść dużo warzyw, a na śniadanie je głównie dania mleczne), okazało się, że ma bardzo wysoki cholesterol i co jej kazano jeść??? Jajecznicę na boczku:D
            Dokładnie tak z tym kiwi jest. Trochę potem żal tych zmarnowanych pieniędzy, ale jednak czasem się tego owocu chce no i człowiek próbuje i kupuje… a nuż się trafi dobre;)

          2. Kto Jej tak kazał jesć? xD
            Podobno cholesterol to dziedziczne ale też to jak żyjemy na pewno również ma wpływ i nie mam na myśli tylko diety ale również inne czynniki jak stres, nerwica…..
            Dlatego ja wolę kupić nieco drożej i na wagę – przynajmniej wybiorę sobie tych kilka sztuk i tyle na ile mam ochotę 😉

          3. Lekarz, do którego poszła. Co lepsze, cholesterol faktycznie jej spadł;)
            Zawsze jest opcja, by kupić 1-2 sztuki na próbę i dokupić później gdyby okazały się w porządku;)

          4. Na pewno samą jajecznicą się nie żywiła;)
            Unikanie tłuszczy również podwyższa cholesterol bo te także są ważne 🙂
            Zawsze jest jakieś rozwiązanie 🙂

          5. Nie, ale zamiast owsianki jadła jajecznicę na śniadanie;) Nigdy nie można przesadzić ani w jedną, ani w drugą stronę;)

  2. Mam pytanie dotyczące sposobu pieczenia. Na zdjęciu keks wygląda, jakby piekarnik ustawiony był tylko na grzanie z góry, przez to jest taki jaśniutki od spodu. Tak Pani to piekła, czy góra- dół?

    1. Piekłam na opcji grzania góra-dół. Nie licząc kilku wyjątków właśnie w ten sposób piekę wszystkie ciasta. Keks faktycznie przypiekł się nieco od góry. U mnie po około godzinie nie był jeszcze upieczony i musiałam potrzymać go w piekarniku dłużej (do suchego patyczka). Z góry był odsłonięty, więc dlatego jest ciemniejszy. Zawsze po czasie można wierzch przykryć folią aluminiową by zbyt mocno się nie przypiekał, choć o ile nie jest spalony, to w niczym to nie przeszkadza;)

  3. Przepyszny keksik, jak zbieg okolicznosci, tez upieklam ciasto z mandarynkami, ale taki keksik tez trzeba bedzie zrobic. Pycha 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.