Kanapka śledziowa

Każdy kto choć raz odwiedził Cieszyn wie doskonale, że prawie na każdym rogu (no dobra, nie na każdym rogu, ale w prawie każdym sklepie „Społem”) można zakupić sobie ten cieszyński rarytas, jakim są kanapki śledziowe.

Kanapki podane na pysznej wece, z dużą ilością cebulki, jajek i szczypiorku – to oczywiście moja wersja, i choć może nie dokładnie taka jak te cieszyńskie, ale bardzo zbliżona smakiem.

Bardzo je lubimy i często robimy sobie takie na kolację. Was też zachęcam do spróbowania:)

  • wek/weka/bułka kanapkowa/bułka paryska (ech, to chyba tyle określeń na to pieczywo, z jakimi się spotkałam;)
  • 3-4 filety śledziowe a’la matias
  • 1 nieduża cebula
  • 5 jajek
  • duży pęczek szczypiorku
  • majonez
  • sól, pieprz
  • mleko do namoczenia śledzi

Mniej więcej 1-2 godziny przed przygotowaniem kanapek, śledzie zalewamy mlekiem (nie muszą być całe przykryte, ale tak do połowy lub najlepiej do 2/3). Jeżeli lubicie intensywny smak śledzia, lub nie są one bardzo słone, punkt ten można pominąć.

Jajka gotujemy na twardo. Po ostudzeniu obieramy i kroimy w kostkę.

Cebulę kroimy w kostkę. Szczypiorek drobno siekamy.

Namoczone śledzie osuszamy lekko ręcznikiem papierowym i kroimy na mniejsze kawałki. Przekładamy do miski razem z posiekaną cebulą, pokrojonymi w kostkę jajkami oraz większą częścią szczypiorku (mniej więcej 1-2 łyżki zostawmy do posypania po wierzchu kanapek). Dodajemy 3-4 łyżki majonezu, doprawiamy do smaku niewielką ilością soli oraz pieprzu, mieszamy.

Wekę kroimy na grubsze kromki. Na każdej rozprowadzamy „pastę” jajeczno-śledziową. Posypujemy resztą szczypiorku.


Rybka lubi pływać- czyli dania z ryb:)


Święta tuż tuż! Polecam mój przepis na karpia z pieczarkami w cieście francuskim