Ruloniki śledziowe z sosem szpinakowym

Wypatrzyłam kiedyś przepis na takie śledzie w jednym z czasopism kulinarnych. Pomysł mi się spodobał i już kilkukrotnie z niego skorzystałam.

Co jest wg mnie najistotniejsze w przygotowaniu tej przekąski? Po pierwsze – same śledzie muszą być smaczne – nie za miękkie, nie za twarde, nie za słone – po prostu smaczne. Ja kupuję takie w opakowaniu po 4 sztuki i to w zupełności wystarcza na porcję, jaką widzicie na zdjęciu. Śledzie zawsze uprzednio moczę w mleku, bo takie prosto z opakowania są jak dla mnie zbyt słone. Po drugie – szpinak. Tylko i wyłącznie świeży, najlepiej „baby”. Choć szpinak lubię z dodatkiem czosnku, tutaj nie lubię, gdy jest go zbyt dużo, bo zbyt mocno całość nim przechodzi. Po pewnym czasie zrezygnowałam więc ze świeżego czosnku, na rzecz tego granulowanego i jego też daję tylko symbolicznie. Sam szpinak dobrze też wymieszać z majonezem i doprawić tuż przed planowanym podaniem. Zauważyłam, że nie lubi on stać zbyt długo – przynajmniej u mnie po czasie podchodzi wodą, pomimo tego, że i paprykę staram się osączyć, przed zwinięciem ruloników, jak i sam szpinak dość mocno osączam przed posiekaniem. Inną opcją jak sobie z tym poradzić, jest wyłożenie sosu obok ruloników śledziowych (ja niestety nie mam odpowiedniej wielkości półmiska, bo mały jest – jak widać poniżej – mały, a duży jest za duży;)

No i to tyle;) Smacznego:)

Czytaj dalej Ruloniki śledziowe z sosem szpinakowym