Kapsalon – Holenderski fast food

Kapsalon to nic innego jak frytki z mięsem (u mnie drobiowym) zapieczone z serem, a następnie przykryte sałatką. Jest to więc połączenie wszystkiego tego, co chyba każdy z nas lubi od czasu do czasu zjeść.

Propozycje na ten holenderski fast food widziałam na wielu blogach. Zazwyczaj podawany był w aluminiowych foremkach. Stwierdziłam jednak, że skoro przygotowuję sobie taki fast food w domu nie muszę specjalnie na potrzeby tego dania zakupywać foremek – zrobiłam większą porcję na blaszce do pieczenia i tym sposobem każdy mógł sobie nabrać tyle, na ile miał ochotę.

Samo danie smakuje wyśmienicie. Frytki z podsmażonym kurczakiem, obsypane serem cheddar, same w sobie smakują świetnie (frytki z serem – to dopiero wynalazek! Jadłam po raz pierwszy – pycha!), do tego porcja świeżych warzyw i obowiązkowo czosnkowy sos. Niby to fast food, w dodatku prosty i – można pomyśleć – mało odkrywczy, a „ochom i achom” nie było końca.

Kapsalon to doskonały pomysł na obiad czy kolację – zaserwujcie Waszym dzieciom, a będą zachwycone:)

Myślę sobie, że zapieczone w ładnej blaszce z powodzeniem można też postawić na stole gdy odwiedzą Was znajomi – każdy niech nałoży sobie na swój talerz ile tylko chce (aczkolwiek trzeba się spieszyć, bo po spróbowaniu ma się ochotę na więcej, więc choć porcja jest duża, może braknąć;))

Czytaj dalej Kapsalon – Holenderski fast food

Domowe burgery

Raz na jakiś czas mamy ochotę na konkretnego burgera. Nie walczymy z tą ochotą, lecz dajemy się jej ponieść, z pełną przyjemnością przygotowując je w domu.

Zaczęło się od tego, że kilka lat temu Mąż zaproponował byśmy zrobili burgery – wszystko od podstaw, wszystko sami. Mnie długo do takich rzeczy namawiać nie trzeba, więc od słowa, do czynów – zrobiliśmy burgery. Wpisały się one na stałe do naszego menu, choć przyznaję, nie robimy ich zbyt często;)

Również niedawno naszła nas ochota, by znów je powtórzyć. Wykorzystaliśmy najlepszy, moim zdaniem, przepis na bułki. Przepis jest wielokrotnie przetestowany, z tym, że kiedyś robiłam po 8 małych bułeczek. Ostatnio jednak za każdym razem przygotowuję 5-6 sztuk i jest to chyba najlepsza ilość. Bułeczki wychodzą duże, mięciutkie i żółciutkie w środku, lekko maślane, po prostu prze-pysz-ne. Zdecydowanie lepsze od tych pustych, sklepowych. Doskonale sprawdzą się nie tylko jako bułki do hamburgerów, aczkolwiek nie ukrywam – ich przygotowanie jest z lekka żmudne i dość pracochłonne;)

Oprócz wspaniałych bułek istotną rolę odgrywa tutaj jeszcze mięso i dodatki.

Mówię Wam, lepiej wyjść nie mogło:) Już marzy nam się powtórka;)

Czytaj dalej Domowe burgery