Omlet bananowy

Nie ma wdzięczniejszego widoku dla mamy dziecka-niejadka, niż ten gdy zajada ono coś ze smakiem i prosi o dokładkę. Tak zwykle jest w przypadku omleta bananowego. Ostatnio to taki mój pewniak śniadaniowy. Kiedy podaję omlet, śniadanie jest zjedzone bez marudzenia:) A i ja póki co nie znudziłam się nim i mam ochotę na jeszcze … następnego dnia, i następnego;) dlatego… Polecam.

omletbananowy2 Czytaj dalej Omlet bananowy

Sałatka „grzybowa polana”

Warstwowa sałatka, która robi ogromne wrażenie. Pięknie prezentuje się na stole, i wspaniale smakuje. Obawiałam się jej wykonania, czy aby przypadkiem nie rozleci mi się przy przekładaniu na talerz, ale jak widać moje obawy okazały się bezpodstawne. Inna moja obawa również się nie sprawdziła, mianowicie zastanawiało mnie czy przy takiej ilości warstw majonezu, nie będzie go zbyt dużo, ale wyszło pysznie…. idealnie wręcz. Z pewnością będę do niej wracać. Gorąco polecam!

Czytaj dalej Sałatka „grzybowa polana”

Sałatka jajeczna

Należę do grona osób, które jajka zjadają w każdej możliwej postaci. No, po prostu lubię i już;) Dlatego już podczas przygotowywania tej sałatki czułam, że będę zadowolona. Oprócz jajek mamy tutaj jeszcze ser żółty, ogórki i pieczarki – wszystko starte na dużych oczkach tarki. Tarcie podgotowanych, miękkich pieczarek do najprzyjemniejszych zajęć nie należy, ale dla takiego smaku warto;) Następnym razem sałatkę przygotuję jednak ze szczypiorkiem, gdyż chyba ten dodatek bardziej lubię w towarzystwie jajek.

Czytaj dalej Sałatka jajeczna

Pad Thai z cielęciną i tofu

W miniony weekend przygotowaliśmy wspólnie z mężem danie wg przepisu znalezionego w gazetce z Biedronki. Tzn pomysłodawcą i głównym wykonawcą był mój M., moja rola natomiast sprowadziła się do siekania i mycia;) Bo tak, mój M. gotuje:) i to jak gotuje:) Nie będę ukrywać, że kuchni tajskiej nie znam zbyt dobrze. Do dzisiaj nawet nie wiedziałam co to jest pad thai;) Po raz pierwszy też jadłam tofu i po raz pierwszy miałam okazję próbować takiej mieszanki smaków. Na danie składa się makaron ryżowy, podsmażona cielęcina, tofu, orzeszki ziemne, imbir, dymka i sos pad thai. Całość doprawiona sokiem z limonki i brązowym cukrem. Początkowo mieliśmy obawy co z takiego misz-maszu wyjdzie, zwłaszcza po dodaniu jajek, z których zrobiła się jajecznica, ale całościowo wyszło wspaniale. Taki roller coaster dla podniebienia, bo było i słodko i kwaśno i lekko pikantnie za sprawą imbiru, obłęd;) Smakowało zdecydowanie lepiej, niż udało mi się uchwycić na zdjęciu;)

Danie przygotowuje się stosunkowo długo, najpierw bowiem należy dobrze namoczyć makaron ryżowy, wiele też czasu zajmuje podduszenie mięsa do miękkości. Gdyby makaron przygotować wg przepisu na opakowaniu, a cielęcine zastąpić mięsem drobiowym, byłoby pewnie zdecydowanie szybciej, ale czy równie smacznie? Pewnie kiedyś spróbujemy się o tym przekonać;)

Czytaj dalej Pad Thai z cielęciną i tofu

Chaczapuri adżarskie

Chaczapuri?? Wygląda na to, że mało światowa jestem, gdyż dopiero niedawno pierwszy raz spotkałam się z takim nazewnictwem. Dziś jednak jestem bogatsza… zwłaszcza jeśli chodzi o doznania smakowe:) Dla Gruzinów chaczapuri znaczy tyle co chleb z serem;) Dla mnie to po prostu drożdżowe łódeczki z miksem fety i mozarelli oraz zapieczonym jajkiem. Całościowo mega pyszne danie. Zwłaszcza z ciasta  jestem dumna, bo chyba nigdy nie byłam tak bliska ideału, jak dziś;) Wyszło idealne. Maczane w roztopionych serach smakowało po prostu wyśmienicie. Nie zapominajmy również o jakże ważnym elemencie tego dania, jakim jest jajko. Rozlewające się żółtko również idealnie współgrało z drożdżowym ciastem. Przepis, z którego korzystałam zakładał 3 porcje, ja przygotowałam 4. Nie wiem czy przygotowałam zbyt dużo farszu, czy to przez zwiększenie ilości łódeczek lub wykorzystane przeze mnie jajka były zbyt duże, ale większa część białka mi niestety spłynęła na blaszkę. Następnym razem wykorzystam mniejsze jajka. Bo następny raz będzie koniecznie:) Polecam i Wam, nie tylko w okresie karnawału.

Czytaj dalej Chaczapuri adżarskie

Prosta sałatka imprezowa

Sałatkę tą po raz pierwszy zrobiłam na jesieni. Wtedy też udało mi się dostać fantastyczne w smaku pomidory. Postanowiłam wykorzystać je do tej sałatki właśnie.  Połączenie składników bardzo proste. Pewnie większość zna takie z kanapek;) Pomidory, cebula, jajko, ser, a wszystko to pod pierzynką majonezowo-śmietanowo-musztardową. Dodatkowo dla podkręcenia wizualnego i smakowego całość posypana szczypiorkiem. No PYCHA po prostu;)

Teraz, kiedy pomidory smakują najlepiej postanowiłam sałatkę wykonać raz jeszcze. Smakowała nam równie mocno jak za pierwszym razem:) Wymieniłam jednak zdjęcia i zmieniłam nazwę. Wówczas zdjęcia były w nieco jesiennej aranżacji, więc sałatkę nazwałam „na przekór” – na przekór jesieni;) Same zdjęcia jednak wyszły źle, gdyż poszczególne składniki „schowały” się pod spływającym po bokach salaterki sosem. W związku z wymianą zdjęcia, musiała też nastąpić zmiana nazwy, gdyż nie miała już ona uzasadnienia. Nazwa nazwą, jednak najważniejszy jest smak i z tego powodu bardzo Wam tę sałatkę polecam:)

I niech Was nie zwiedzie prostota składników….

 

Czytaj dalej Prosta sałatka imprezowa