Kotleciki rybno-jaglane z salsą z mango

Już dość dawno temu przygotowałam kotleciki rybno-jaglane, ale dopiero teraz zauważyłam, że wpis ten nie został jeszcze opublikowany. Nadrabiam więc zaległości;)

Delikatne kotleciki rybno-jaglane przełamane nutą ostrości w postaci cebuli podsmażonej na pikantnym oleju z chili.

Do tego salsa z mango, która idealnie się z kotlecikami komponuje.

Połączenie słodkiego owocu, ostrej czerwonej cebuli i papryczki chili bardzo lubię. Z podobnych składników przygotowałam kiedyś sałatkę; przepis o tutaj-KLIK.

Porcja dla 2-3 osób:

  • około 350-400 g fileta z miruny
  • 1/3 szkl. kaszy jaglanej
  • 1 mała cebula
  • 1 średnie jajko
  • 1 łyżka mielonych orzechów laskowych
  • bułka tarta do panierowania
  • 2 łyżki posiekanej drobno natki pietruszki
  • 1 łyżka oleju Wielkopolski rzepakowy z chilli
  • olej rzepakowy do smażenia

Salsa:

  • 2 owoce mango
  • 1 czerwona cebula
  • 1 papryczka chilli
  • 1 limonka
  • kilka listków kolendry lub pietruszki do dekoracji
  • sól, pieprz do smaku

 

Rybę opłukujemy z glazury letnią wodą. Odstawiamy do rozmrożenia. Osuszamy dokładnie ręcznikiem papierowym i kroimy na mniejsze porcje (jeśli mamy jeden płat, wystarczy przekroić na pół). Sprawdzamy czy nie ma ewentualnych ości.  Oprószamy niewielką ilością soli – tylko z jednej strony. Gotujemy na parze, do miękkości (przez około 6-8 minut). Studzimy.

Kaszę przelewamy na sicie zimną wodą, a następnie wrzątkiem.

Do rondelka wlewamy około 200 ml wody. Lekko ją solimy i doprowadzamy do wrzenia. Gdy woda się zagotuje, zmniejszamy moc palnika i wsypujemy kaszę. Gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem przez około 10-13 minut – do czasu aż kasza wchłonie płyn i będzie miękka. Jeśli po tym czasie nie jest jeszcze ugotowana, naczynie zdejmujemy z palnika, a kaszę trzymamy pod przykryciem przez kilka minut.

Cebulę siekamy. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oleju Wielkopolski rzepakowy z chili i dodajemy cebulę. Smażymy przez chwilę. Gdy cebula się podsmaży dodajemy mielone orzechy i stale mieszając, smażymy całość przez około 1 minuty. Zawartość patelni łączymy z ugotowaną kaszą.

Ugotowaną rybę, kaszę oraz cebulę przekładamy partiami do rozdrabniacza i mielimy. Gdyby masa była zbyt sucha, dodajemy do niej jedno małe jajko.

Wyrobioną masę łączymy z posiekaną zieleninę. Doprawiamy solą, pieprzem oraz przyprawą do ryb.

Z masy formujemy 6 okrągłych kotlecików. Panierujemy je w bułce tartej i smażymy na średnio rozgrzanym oleju rzepakowym, z obu stron na złoto.

 

Czerwoną cebulę kroimy w drobną kostkę lub cienkie piórka.

Papryczkę chilli kroimy na cienkie kawałki (pestki usuwamy).

Mango obieramy, kroimy w kostkę.

Limonkę szorujemy, przelewamy wrzątkiem. Ocieramy skórkę z połowy i wyciskamy z całości sok (jeśli limonka jest mocno soczysta, wystarczy sok z połowy owocu).

Wszystkie składniki łączymy ze sobą. Dekorujemy pietruszką lub kolendrą. Podajemy razem z rybą.

 

21 myśli do „Kotleciki rybno-jaglane z salsą z mango”

    1. Kotleciki mnie bardzo pozytywnie zaskoczyły. Pewnie kiedyś znowu je zrobię. A mango… o, to z kolei lubię bardzo, aczkolwiek strasznie trudno kupić takie dobre (najczęsciej są albo niedojrzałe, albo już przejrzałe:( Kiedyś mieli w Tesco takie mango premium i ono było genialne, ale już go dawno nie widziałam.

      1. Na pewno warto 🙂
        Ja trafiłam na takie smakujace perfumami ;/ Nie wiem, czy kiedyś jeszcze odważę się na ten owoc… kupiłam bo siostra chciała spróbować – drogie to było, nie posmakowało i nie chciała jeść 😛

        1. Prawda jest taka, że z mango to niestety zakupowa loteria. Faktycznie, jak trafiłyście na złe, to można się zrazić i uznać, że każde tak smakuje. Niestety nie znam żadnego patentu jak rozpoznać, które warto kupić, a jakiego unikać:( Przejrzałe trudno jest pokroić w estetyczną kostkę i samo w sobie nie smakuje dobrze (powiedziałabym, że jest takie włókniste), a niedojrzałe… wiadomo, też nie smakuje jak trzeba i z kolei trudno od pestki go odkroić, zresztą mija się to z celem, bo przecież jest niedojrzałe;) Kiedyś też kupiłam ładne z zewnątrz, a w środku już gniło…. Tak jak pisałam, loteria;) Ale muszę dodać, że dobre mango jest pyszne – jakkolwiek idiotycznie to nie brzmi;)

          1. To tak jak z kiwi i brzoskwiniami, truskawkami i pomidorami… nawet kupujac banany można kupić takie bez smaku mimo iż dojrzałe ;/ Nie ma to jak owoc, który rośnie w rodzimym kraju, widział i czuł słońce, powietrze… A dobre mango, które jest pyszne brzmi normalnie 🙂 może kiedyś spróbuje ale u kogoś bo sama raczej nie kupię 😉

          2. Rozumiem. Po co kupować kota w worku?;) Z tymi owocami masz rację… pewnie wiele też zależy od odmiany (tu mam na myśli truskawki i pomidory) oraz warunki, w jakich dojrzewały. Ale fakt faktem, jak owoce sprowadzane są do nas z innego kontynentu nieraz, to muszą być zerwane wcześniej, żeby w czasie podróży się nie zepsuły. Ktoś kiedyś powiedział, że te banany jakie jemy,to nie są banany…no, ale… czasem lepszy rydz niż nic;) a banany z naklejką yellow są całkiem fajne i soczyste;)

          3. Bo my jemy banany pastewne… tam gdzie je hodują karmią nimi świnki a sami by ich nie jedli… a tutaj ludzie się nimi zajadaja 😉 Ale i tak niekiedy świnki jedzą i jadły lepiej niż ludzie. Mama mi opowiadała, że kiedyś oddzielało się otręby od mąki (śruta czy jakos tak) i tym karmiło świnki i gołębie.. a teraz ludzie kupują otreby w sklepach 😉

          4. Suchy banan? Banan bez smaku? Moja Mama wie cos o tym – kilka razy wydawał się dojrzały i w porządku a był jak to mówiła „jak ziemniak” ;/

          5. Niestety… ale niech spróbuje tych yellow, są dużo lepsze (a przynajmniej ja jak je kupowałam, to trafiałam na dobre).

  1. Wyglądają wspaniale. Często robię kotleciki rybno-ziemniaczane. Ciekawa jestem, czy kaszę jaglaną można zastąpić np. bialą gryczaną?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.